Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rodział 1 Irys schlany Sake.
Eh jak to "Sake nakute nan no onore ga sakra kana"
"Bez sake nawet kwiat wiśni wygląda bardzo zwyczajnie"
_______________________________
-...no nie żartuj, Rukia naprawde go zabiła?-zapytałam naprawdę zszokowana.
-Tak, sama w to nie wierzyłam...-odrzekła Hinamori Momo, vicekapitan piątej dywizji.
-To pewnie teraz zostanie zatępcą kapitana Ukitake.-powiedziałam ze smutkiem. Zawsze mażyłam by zostać zastępcą kapitana 13 dywizji. A teraz pewnie obsadzą tam Rukię.
-Nie sądzę, wiesz powiem ci tak w sekrecie że kapitan Kuchiki nie chce na to pozwolić...
-Aha, a tak wogóle to czemu i to mówisz?
-Bo...sądzę że byś się nadawała...
-O serio...-odrzekłam dopytującym lecz perfidnym tonem.
-W końcu jesteś bardzo dobra już opanowałaś swojego Zanpakutō, potrafisz już własną sztukę shikai i powoli odkrywasz już bankai. jesteś niewiarygodna jak na uczennicę.-wyrzuciła z siebie Momo.
-Eee...a ty skąd to wszytko wiesz?-odparłam wyraźnie zatkana.
-Kiedyś, a nawet niedawno podsłuchałam jak twój nauczyciel opowiada o tobie.
-Hinamori!-zawołał kapitan Aizen dowódca piątej dywizji oraz kapitam Momo.
-Ah, ohayo Aizen-sama!-odparła entuzjasycznie Hinamori.
-Koniciwa, Aizen-taichio*-rzekłam zaskoczona.
-Ohayo.
-Pszepraszam ale naprawdę, muszę już iść.-wyszczrzyłam się i ruszyłam pędem do drzwi wyjściowych. Szłam, szałm aż nagle wpadłam na coś, albo na kogoś. Spojżałam niepewnie w górę i zobaczyłam Renji'ego Abarai, vicekapitana szóstej dywizji. Byłam naprawdę przerażona, co on sobie o mnie pomyśli! Odsunęłam się na 1 metr. Ukłoniłam się w geście przeprosin.
-Bardzo przepraszam.
-E tam nic się nie stało Ayame.-machnął lekceważąco lewą ręką.
-Ale ja...-tu nasze spojżenie się spotkały, czułam że dostałam rumieńców-...ja...muszę już iść. I jeszcze raz bardzo przpraszam.- i podnąłam korytarzem. Wtedy jeszcze nie wiedziałam że Renji będzie mnie śledzić bo "wyciszył" swoje reiatsu. Co za ciekawski chłopak. Wreszcie dosłam się do drzwi wejściowych. Pchnełam je rękami i wybiegłam z akademi, kierując się na polane, niedaleko jej (akademi). Postanowiłam wtedy poćwiczyć swoje Shikai. Stanęłam na środku polany, wybrałam drzewo. Był to stary, wysłużony dąb. Wzięłam mojego pięknie zdobiobego zanpakuntō. Zawsze się niem zachwycałam. Klinga** miecza miała jeakieś 85 cm, jego jelca*** miała krztałt pół księżyca na którym wyryte były wrzytkie fazy księzyca, a rękojeść była poowijana granatowymi i srebrnymi wtęgami. Kończyła się ona złotym frędzelkiem. Ten miecz był naprawdę piękny. Zawsze napawałam się jego urokiem. A potem zaczełam trenować.
-Rozbłyśnij, Mitsuki****-szepłnęłam. Ostrze miecza wdłużyło się o jakieś pół metra, rozbłysło szarym światłem i stanęło w złotych płomieniach.. Podbiegłam do wcześniej wspomnianego dębu. Wyskoczyłam nieasamowicie wysoko, zamacnęłam się i rościełam go na pół. Tak samo chciałam postąpić z drugim ale jakieś 2 metry nad ziemią coś go zatrzymało. Teraz wyczuwałam czyjąś energię duchową. Sotawiłam Mitsuki tkwiącą w drzewie, a sama przeszkoczyłam za coś co to blokowało. Moja determinacja i skupienie pozostawiło moją twarz w spokoju. Była poprostu bez uczuć. Nawet kiedy zobaczyłam osobę, która zakłuciła mój trening mimika zotała taka sama.
-Mogła bym się dowiedzieć co ty tu robisz, Renji?- momentalnie spojrzał za siebie.
-Dobra zaraz ci powiem tylko, mogła byś zabracz miecz. nawet bez ciebie jest bardzo silna.
-Oczywiście.-pstyknęłam a do moich rąk wróciła już zwykła katana. Ten odetchnoł z ulgą a jego miecz wrócił do zwykłej postaci.
-No dobra, ale co ty tu robisz, hę?
-Przyszedłem poptrzeć jak trenujesz. Robię to od jakiegoś miesiąca.
-Po co to robisz? Jako zatępca tego całego Kuchiki pewnie masz dużo papierkowej roboty.
-Cóż sam nie wiem czemu to robię. Poprotu podoba mi się twoja technika.
-Jeśli tak to może chcesz ją wypróbować w walce? Mój Kitsuki kontra Twój Zabimaru?
-A może dasz się zaprosić na Sake?- palnął zanim skończyłam zdanie.
-Ale tak sami?
-Nie. Rangiku Matsumoto zaprosiła mnie i jeszcze Izuru Kirę i paru vicekapitanów innych odziałow.
-Acha cała banda vicekapitanów i uczennica 6 roku akademi na sake. Nie to żeby było w tym coś złego, czy nie to że sake nie lubię ale...
-Ale?
-Ale sęk w tym że będę się tam czuć nieswojo i jak się upiję, to nie trafie do mojego pokoju.
-Daj spokój, jak się upijesz to ja cię odprowadzę...i nie przejmuj się tym. Przecierz ciebie wszyscy lubią.
-Skoro tak to chyba mogę iść.
-To świetnie. Dzisiaj o 22:30 pod moim pokojem. Ok?
-Ok.
Potem pożegnał się ze mną i ruszył spowrotem do akademi. Czułam się dziwnie. Renji Abarai zaprosił mnie na sake. Po 5 minutach stania bez ruchu, zaczełam skakać z radości i sama popędziłam do akademi.
________________________________
Słowniczek:
*taichio czyt. dajdżio. Po japońsku osnacza słowo "Kapitan".
**klinga inaczej ostrze miecza.
***jelca, w butowie miecza jelca jest po to, by ręce nie zsuwłay się z rękojeści. W Bleach'u każdy miecz ma inną jelcę, a miecz Ichigo wogóle jej nie ma.
****Mitsuki to imię mojego miecza. Również jego dusza nosi takie imie a jest to srebrny kot który zawsze ukazuje mi się pod osłoną nocy i w czasie pełni. Ten kot jest płuci żeńskiej i jest bardzo oschła, ale za to powiedziała przy naszej pierwszej rozmowie " Będę cie bronić nad wszystko.". Jest bardzo duża, praktycznie wyższa odemnie. Jeśli ja mam jekies 175cm wzrostu to ona ma z 250 cm kiedy stoi na 4 łapach.
_________________________________
No dobra XD. Moja pierwsza noteczusia. Mam nadzieję że się podoba. Proszę o komentarze i wyrozumiałość pod względem ortografii. Nie mam Worda w kompie XF.
ayame-renji-bleach 19/06/2009 00:22:06 [
Powrót]
Komentuj